Archiwum dla Luty 24th, 2011

O pisarczykach, pseudointelektualistach i histerycznych historykach

nakrzywyryj | 24 Luty 2011 in Bez kategorii | Comments (4)

W Egipcie był Hosni Mubarak, w Libii jest Muammar Kadafi, na Białorusi Aleksandr Łukaszenka, a w Olkuszu jaką mamy dyktaturę? Kto terroryzuje nasze piękne, bogobojne miasto? Kto powoduje jego moralną degrengoladę? A przede wszystkim – kto niszczy olkuską kulturę, która – gdyby nie ów wywrotowy element – promieniowałaby na całą Polskę, albo i nawet na całą Europę? Ja już wiem, a dowiedziałem się tego z komentarza pod artykułem „Stowarzyszenie Zamek Rabsztyn” na internetowej stronie „Przeglądu Olkuskiego”. „Ja tam wiem, że w Olkuszu od dosyć dawna istnieje antyMOKowska sitwa z różnymi tam pseudointelektualistami i histerycznymi historykami na czele. Zgadzam się, że można kogoś nie lubić, ale aktywność pisarczyków od siedmiu boleści już dawno przekroczyła wszelkie granice, i wcale nie mam tutaj na myśli Franciszka Lisowskiego. Pisarczykom radzę aby chwycili w ręce pług a nie pióro”. Napisała go jakaś anonimowa istota ludzka, podpisująca się wielce wieloznacznym pseudonimem Ktośka. Kto to jest, rzeczywiście, trudno powiedzieć. Może i mam jakieś przypuszczenia, ale dowodów – poza znajomą mi stylistyką wypowiedzi – żadnych. Jednak ten głos w dyskusji jest na tyle ciekawy, że warto się nad nim pochylić, może nie z troską, ale z uwagą, jak nad butem, którym w coś nieprzyjemnego wdepnęliśmy…
Z filozoficznego punktu widzenia mamy tu niejako kontynuacje wizji idealnego państwa (tu: miasta) wywiedziony z utopii Platona. Grecki filozof domagał się usunięcia z idealnego państwa poetów. Od poetów do pisarczyków blisko, u nas te przypadłości zresztą chodzą w parze (jak to nieszczęścia), więc trop wydaje się zasadny. Platonowi szło prawdopodobnie o to (bo są co do tego różne zdania), że poeci burzą ład, gdyż poezja oszałamia, odurza, czy wręcz otumania. Bez poetów, którzy rozprawiają się z językiem, także z językiem propagandy (pijarowskim), łatwiej ludziom wciskać kit. Tyle tylko, że to dotyczyło starożytnej Grecji, może wtedy ludzie przejmowali się poetami. Być może przejmowali się tym, co pisali poeci jeszcze w XIX wieku. Powiem więcej, być może społeczeństwo traktowało poważnie poetów jeszcze w PRL-u, ale teraz? Czy teraz ktoś ich traktuje poważnie? Obawiam się, że nawet sami poeci nie traktują siebie poważnie, bo gdyby traktowali, to może na spotkaniu z Eugeniuszem Tkaczyszynem-Dyckim, który gościł w BWA w sobotę, byłoby więcej poetów i poetek z Olkusza, Bukowna, Bolesławia i Sławkowa! Wydaje mi się, że jedyną osobą w Olkuszu, która traktuje poważnie poetów i pisarczyków (całą tę zgraję „sitwę z różnymi tam pseudointelektualistami i histerycznymi historykami na czele”), jest anonimowa komentatorka z forum Przeglądu Olkuskiego (co do jej płci, to i w tej materii mam poważne wątpliwości, wszak kobiety są zbyt poważne, żeby prowadzić tak nierozsądne polemiki). Gdyby ich było więcej, to może chodząc po Olkuszu natknąłbym się na jakieś uliczne protesty, jakieś transparenty z hasłami w rodzaju: „Precz z poetami z Olkusza”, „Obalmy terror pisarczyków!” czy „Koniec sitwy histerycznych historyków”, a tu nic, to znaczy, to co zwykle, korki i nieustanne remonty nawierzchni.
Kiedyś mieliśmy ustrój, który Janusz Szpotański nazwał dyktaturą ciemniaków, a my, co my tu mamy, w Olkuszu, terror wykształciuchów?! Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest zaś to, że wiele osób w Polsce zazdrości Olkuszowi tego terroru. Masochiści, czy co?!