Ignorancja ministra Nowaka kosztuje miliony

12 Styczeń 2012 in Bez kategorii | Comments (2)

Nowy minister transportu – wbrew oficjalnym przekazom mainstreamowych mediów – zamiast uporządkować sytuację na kolei spowodował jeszcze większy bałagan. To, co pozornie wygląda na sensowne, rodzi poważne konsekwencje, które szkodą zarówno samorządom jak i obywatelom.
Pod koniec roku Minister Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej Sławomir Nowak poinformował na Twitterze o zamrożeniu wszelkich prac nad Kolejami Dużych Prędkości (KDP) po wykonaniu studium wykonalności. Prace mają być zawieszone do 2030 roku. Zaoszczędzone środki z tytułu czasowej rezygnacji z budowy szybkiej kolei, zdaniem ministra Nowaka, mają zostać przeznaczone na rewitalizację istniejących linii kolejowych.
Jaki jest powód zmiany strategii, która była zapowiadana w 2007 roku w expose Donalda Tuska? Odpowiedź wydaje się oczywista: Minister Nowak znany głównie z „PR” postanowił pokazać się jako obrońca „zwykłych” pasażerów, którzy codziennie dojeżdżają pociągami do pracy czy szkoły. Nośne hasło, że kilka miliardów złotych zostanie przeznaczone nie na pociągi KDP „dla bogatych”, ale na linie kolejowe, którymi dojeżdżają tysiące podróżnych.
Minister Sławomir Nowak zapomniał jednak, że jego poprzednik Cezary Grabarczyk wydał kilkadziesiąt milionów złotych na przygotowanie studiów wykonalności dla dużego „Y” czyli KDP Warszawa-Poznań/Wrocław oraz przedłużeniu Centralnej Magistrali Kolejowej z Grodziska do Katowic i Krakowa. To jednak nie wszystko. W PKP Polskich Liniach Kolejowych utworzono Centrum Kolei Dużych Prędkości z 42 pracownikami i 6 dyrektorami. Wszystko to kosztowało kilkadziesiąt milionów złotych. Z dzisiejszej perspektywy widać, że były to pieniądze wyrzucone w błoto.
Obecnie – już po ogłoszeniu decyzji – dalej trwają zaawansowane prace dotyczące studium wykonalności dla odcinka Grodzisk-Zebrzydowice/Zwardoń. Projektanci wytyczyli już trasę, którą ma przebiegać linia KDP z Warszawy na południe. Lokalna społeczność, w tym samorządy, została kilka miesięcy temu (jeszcze za min. Grabarczyka) poinformowana o planowanych rozwiązaniach dotyczących KDP. Władze lokalne wstępnie zarezerwowały tereny gminne pod przebieg przyszłej kolei, często rezygnując ze swoich wieloletnich planów. Teraz pojawił się jednak problem. Minister Transportu ogłosił na portalu, że prace zostają zamrożone. To sformułowanie „zmroziło” mieszkańców i samorządowców.
W Olkuszu władze miasta zamierzały sprzedać swoje tereny, aby na nowo przekształconych działkach powstało osiedle mieszkaniowe. Po informacji, że przez środek tego terenu będzie przebiegała linia szybkiej kolei, samorządowcy wycofali się z pomysłu zbycia gruntu przy okazji tracąc spore – zaplanowane dużo wcześniej – wpływy do budżetu. W sytuacji narastającego kryzysu, gminy które leżą na trasie planowanej KDP, których są setki, żeby załatać dziurę muszą albo podnosić podatki, albo rezygnować z zaplanowanych inwestycji. Jeszcze większe problemy mają okoliczni mieszkańcy. Wielu z nich planowało wybudować za oszczędzane latami środki upragnione domy. Kupili nawet działki. Tymczasem planowana linia KDP biegnie przez środek, co prawda niezabudowanego, ale przeznaczonego (w planach zagospodarowania przestrzennego terenu) pod budownictwo mieszkalne. Zdesperowani mieszkańcy zwracają się więc do wydziałów architektury, które nie bardzo wiedzą co mają zrobić z interweniującymi petentami. Bo kolej miała być, ale czy będzie? Oto jest pytanie. A może wybudować dom za oszczędności całego życia, który za 10 lat trzeba będzie wyburzyć. Przedstawiciele PKP Polskich Linii Kolejowych, które są inwestorem projektowanych linii, na spotkaniach z samorządowcami informują, że oficjalnie Minister nie poinformował ich o przerwaniu lub zamrożeniu prac, więc dalej wydawane są publiczne środki na projekty, które prawdopodobnie trafią na półki.
Tracą mieszkańcy, tracą samorządy, a minister Nowak ma coraz lepsze pomysły…


Na Nowy Rok :)

31 Grudzień 2011 in Bez kategorii | Comments (5)

Pomyślności, zdrowia, satysfakcji oraz aby 2012 był lepszy od 2011.
Co by kryzys minął, a Rząd nam za bardzo do kieszeni nie zaglądał.
Z pozdrowieniami na Nowy Rok :)


Polska sprzedana…

22 Grudzień 2011 in Bez kategorii | Comments (3)

Przed paroma dniami internetowa domena Polska.pl i Poland.pl została sprzedana. Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa (NASK) postanowiła zarobić na tych domenach i podpisała w dość niejasnych okolicznościach umowę z wydawca gazety wyborczej. Teraz AGORA S.A. będzie administrowała i dowolnie zarządzała tą domena.
Przez kilka dni po wejściu na stronę polska.pl byliśmy przekierowywani do serwisu gazety.pl Trzeba przyznać, że to dośc oryginalna promocja naszego kraju. Ale to nie wszystko. Przy okazji zniknęły z Polska.pl.udostępnione za darmo unikalne materiały historyczne – opracowywane latami dokumenty z czasów Jagiełły ze zbiorów Archiwum Głównego Akt Dawnych.
Eryk Mistkiewicz, twórca strategii marketingu narracyjnego i konsultant polityczny mówi jasno: „Oddając domenę Polska.pl, państwo zrzeka się prawa do kształtowania tożsamości, wizerunku i integralności narodu. We Francji to wystarczający powód dymisji osoby za to odpowiedzialnej”. W Polsce takie sytuacje zdarzają się coraz częściej i niestety nikt nie ponosi za to żadnych konsekwencji.
Transakcja z Agorą jest tym bardziej dziwna, że – przed zbliżającymi się EURO 2012 – wielu turystów i kibiców ze starego kontynentu będzie szukało informacji o Polsce właśnie w internecie. Państwo powinno wykorzystać wspomnianą domenę jako cyberwizytówkę. Tymczasem oddajemy pole prywatnej firmie. Pewnie wykorzysta ją w celach w swoich celach promocyjnych, a już niekoniecznie Polski.
Więcej na ten temat polecam w wydaniu nr 45/2011 tygodnika Uważam Rze.


„Chwała mordercom Wojciecha (997-1997 dziesięć wieków hańby)

11 Listopad 2011 in Bez kategorii | Comments (4)

„Tysiąc lat, tysiąc pierdol..ych lat, dziesięć ciemnych wieków…
Krzyż wielki, drewniany, wciąż rzuca krwawy cień na waszą przeszłość!
Co potrzebujecie będzie wam dane.
Czy ta zdradziecka bestia wciąż żyje?
I nikt nie zapomni, nikt! Że już czas!
Prócz tego powolnego, który tak zgarbiony,
niedołężny, ślepy na tronie Watykanu. Heil!”
- to słowa do piosenki „Chwała mordercom Wojciecha (997-1997 dziesięć wieków hańby)” Adama Darskiego pseudonim Nergal.

Po złożeniu doniesienia o możliwości popełnienia przestępstwa polska Prokuratura orzeka: – Adam Darski w utworze „Chwała mordercom Wojciecha” nie zachwala publicznie zabójstwa i nie ma na celu obrażać uczuć religijnych chrześcijan.

Po przeczytaniu słów piosenki byłem w szoku.
Czy (pseudo) artyście wolno wszystko?
Czy można bezkarnie obrażać uczucia religijne milionów Polaków?
Czy takie „gwiazdy” powinny występować i brać duże pieniądze za występy w telewizji publicznej?
I czy – w końcu – obrażanie Ojca Świętego Jana Pawła II nam Polakom się podoba?
- te pytania pozostają jak dla mnie retoryczne.

Gdy pomyśle, że któryś z artystów obrażałby w ten sposób środowiska homoseksualne (tak jak Nergal w przytoczonej piosence obraża katolików), to już widzę tysiące gejów i lesbijek protestujących, że Polska to homofobiczny kraj, w którym bezwzględne deptane są prawa człowieka, jesteśmy nieeuropejscy, zacofani, zaściankowi. TVN pewnie na ten temat poświęciłby całe wydanie Faktów, a Kalisz, Palikot i Biedroń przez kilka tygodni wstydziliby się za Polskę.
Ale bezkarne obrażanie ludzi wierzących, wyśmiewanie się z Jana Pawła II i publiczne znieważanie św. Wojciecha przeszło bez większego echa. Ot, jakich czasów dożyliśmy…


Ludzie władzy – szef BBN gen. Koziej

5 Listopad 2011 in Bez kategorii | Comments (3)

Gdy przeczytałem artykuł red. Doroty Kani w najnowszym miesięczniku „Nowe Państwo” zacząłem się zastanawiać, czemu polskie media nie zajęły się tematem poważnej instytucji państwowej jaką jest BBN (Biuro Bezpieczeństwa Narodowego). Po tragicznej śmierci Aleksandra Szczygło (szef BBN, gdy prezydentem był Ś. P. Lech Kaczyński) obowiązki szefa tej instytucji przejął dobry znajomy prezydenta Bronisława Komorowskiego – Pan generał Stanisław Koziej.
Jego kariera w III RP budzi moje wątpliwości, czy tacy ludzie powinni funkcjonować na aż tak wysokich szczeblach. Generał Koziej członek egzekutywy PZPR, wojskowe szlify zdobywał w PRL. Można rzec: Nic w tym dziwnego – przecież takie były czasy. Ale czy to była tylko chęć awansu za wszelką cenę?
Jak podaje autorka tekstu, w sierpniu 1987 roku gen. Koziej był – na zabezpieczanym przez GRU – kursie Sztabu Generalnego ZSRR. Ale barwniejszym wydaje się fakt, iż jako żołnierz I Zarządu Sztabu Generalnego w latach 1978-1981 brał udział w opracowaniach planu ataku Wojsk Układu Warszawskiego na państwa Europy Zachodniej!!!!
Powtórzę to jeszcze raz: Gen. Koziej – obecny szef BBN – jako żołnierz I Zarządu Sztabu Generalnego w latach 1978-1981 brał udział w opracowaniach planu ataku Wojsk Układu Warszawskiego na państwa Europy Zachodniej!!!!
Można więc śmiało przekornie powiedzieć, że gen. Koziej sprawdzał się w latach 70 i 80 wiernie służąc Narodowi (pytanie tylko, któremu?), stąd został awansowany przez Bronisława Komorowskiego na szefa BBN-u. Czy to normalne? – pytanie jak dla mnie retoryczne.
Otwartym więc pozostaje pytanie, komu teraz służy Biuro Bezpieczeństwa Narodowego? Czy jest to instytucja B. Komorowskiego (może należałoby wtedy zmienić nazwę z BBN na BBK Biuro Bezpieczeństwa Komorowskiego?). A może Prezydent Komorowski spłaca dług oficerom Wojskowych Służb Informacyjnych, którzy „służą prezydentowi wszelką pomocą i są swoistym ciałem doradczym”.

Niestety w publicznych mediach oraz w TVN-ie o tych „newsach” nie usłyszymy… Czemu? Gdyż – jak mi się wydaje – wynik wyborów wyglądałby inaczej…


Czego oczekuje od duchownego: posłuszeństwa czy lansu?

3 Listopad 2011 in Bez kategorii | Comments (10)

Posłuszeństwo, wierność, dotrzymywanie obietnic to ideały, które w dzisiejszych czasach tracą na znaczeniu. Dziś wielu wybiera „lans”, modę, „bycie topowym”. Dlatego z niedowierzaniem i lekkim uśmiechem czytam komentarze dotyczące decyzji przełożonych Zakonu Księży Marianów, która skutkuje, iż. Ks. Boniecki nie może wypowiadać się dla mediów i występować publicznie z wyjątkiem „Tygodnika Powszechnego”. W TVN-ie i Gazecie słyszę i czytam o kneblowaniu ust intelektualiście…

Ale czy tylko o intelektualistę tu chodzi?
Osoba decydująca się wstąpić w stan duchowny (w Kościele Rzymskokatolickim), zobowiązuje się przestrzegać pewnych reguł, bycia posłusznym swoim przełożonym, a w sposób szczególny do dbania o Kościół (dla chętnych: szczegóły proszę doczytać w Prawie Kanonicznym).
Postawa ks. Adama Bonieckiego w ostatnich dniach była co najmniej dwuznaczna. Jego wypowiedzi m.in. dotyczące obecności krzyża w Sejmie budziły głównie aplauz środowisk związanych z Gazetą Wyborczą i innymi laickimi mediami. Pewna moja koleżanka, na facebooku napisała: „Zatkanie ust ks. Bonieckiemu (jednemu z niewielu przedstawicieli duchowieństwa, których chce mi się słuchać i czytać) to wielki skandal i zamach na wolność intelektualistów. Po raz kolejny widać, że instytucja Kościoła katolickiego wymaga szybkich i głębokich zmian. Również w myśleniu”.
Dziwne, że najwięcej w takich sytuacjach o Kościół zawsze martwią się osoby, które z kościołem mają niewiele wspólnego. Ludzie i instytucje, które dzielą na kościół postępowy – ten lepszy (ks. Boniecki, ks. Sowa, ks. Życiński) oraz ten gorszy – moherowy (m.in. o. Tadeusz Rydzyk, abp. Michalik) roszczą sobie prawo do reformowania Kościoła. Reformowania oczywiście wyłącznie po ich myśli i zmian.
Szkoda tylko, że niektóre media i dziennikarze nie zwracają uwagi na ideały, z jakimi zazwyczaj młodzi ludzie (30, 40 lat temu) wstępowali w stan kapłański czy zakonny. Nikt Im przecież nie obiecywał – jako młodym księżom – kariery, lansu, promowania swoich poglądów. Oni – młodzi i pełni ideałów – decydowali się na posłuszeństwo przełożonym, służenie drugiemu człowiekowi. Dziś, po latach o tym już nie pamiętają, a ideały z przed 30,40 lat chcą zmieniać. Słowo posłuszeństwo i pokora zostało zastąpione ambicją i popularnością.
Dziś media i znane postacie ustawiają władze zakonne „w kącie” za swoją suwerenną decyzję. Swoją drogą niektóre instytucje nie widzą nic złego w tym, że wtrącają się w wewnętrzne sprawy Zakonu. Gdyby jednak odwrócić sytuację i ten sam Zakon zaczął się wtrącać w przekaz mediów – oj to by była afera na całą Europę. Ale jak widać jednym środowiskom wolno więcej a inni mają grzecznie się temu przyglądać.


Anegdota POwyborcza

2 Listopad 2011 in Bez kategorii | Comments (12)

Umiera wpływowy poseł PO. Jego dusza trafia do Nieba i wita go Święty Piotr.

- Witaj w Niebie synu. Zanim tu zamieszkasz, musimy rozwiązać tylko jeden

problem. Mamy tu pewne zasady i nie jestem pewien, co z tobą zrobić.

- Jak to co, wpuśćcie mnie, jestem z PO – mówi poseł.

- Cóż, chciałbym, ale nie robimy wyjątków gdyż mamy polecenia z samej góry.

Zrobimy tak – spędzisz jeden dzień w Piekle i jeden dzień w Niebie. Potem

możesz sobie wybrać, gdzie chcesz spędzić wieczność.

- Serio, ja już wiem – chcę trafić do Nieba – mówi poseł.

- Wybacz, ale mamy swoje zasady.

Po tych słowach, Święty Piotr odprowadza go do windy i poseł zjeżdża w dół,

wprost do Piekła.

Drzwi otwierają się i poseł jest pośrodku pełnego zieleni pola golfowego. W

tle jest restauracja, a przed nią stoją wszyscy jego partyjni przyjaciele

oraz inni politycy, którzy z nim robili różne przekręty. Wszyscy są z PO i

są szczęśliwi, świetnie się bawią. Podbiegają do posła i witają go, ściskają

oraz wspominają stare dobre czasy, gdy bogacili się kosztem zwykłych ludzi.

Potem grają w golfa a następnie jedzą kolację z kawiorem i czerwonym winem.

Jest także Rudy Szatan, jakże znajomy, który jest naprawdę fajnym i

sympatycznym gościem – świetnie się bawi, tryska humorem opowiadając dowcipy

i różne inne bajki. Poseł bawi się tak doskonale, że nim się zorientuje,

minie jego czas. Wszyscy ściskają go i machają na pożegnanie, gdy winda

rusza w górę. Winda jedzie i jedzie, aż drzwi się otwierają w Niebie, gdzie

czeka na niego Święty Piotr. Czas odwiedzić Niebo.

I tak mijają 24 godziny, w których mąż stanu spędza czas z duszyczkami na

skakaniu z chmurki na chmurkę, graniu na harfach i śpiewaniu. Bawią się

całkiem nieźle i nim się zorientuje, doba mija i powraca Święty Piotr.

- Cóż spędziłeś jeden dzień w Piekle i jeden dzień w Niebie. Wybierz zatem

swój los. Poseł myśli chwilkę i odpowiada.

- Cóż,nigdy nie myślałem, że to powiem. To znaczy, w Niebie jest naprawdę

cudownie, ale myślę, że lepiej mi będzie w Piekle. Tak więc Święty Piotr

odprowadza go do windy i poseł jedzie w dół, dół, dół… wprost do Piekła.

Otwierają się drzwi i poseł jest pośrodku pustyni pokrytej śmieciami i

odpadkami. Widzi wszystkich swoich przyjaciół ubranych w szmaty,

zbierających śmieci do czarnych, plastikowych toreb. Nagle podchodzi do

posła Rudy Szatan i klepie go po ramieniu.

- Nie rozumiem! – mówi poseł. Jeszcze wczoraj było tu pole golfowe,

restauracja, jedliśmy kawior, tańczyliśmy i bawiliśmy się świetnie. Teraz

jest tu tylko pustynia pełna śmieci, ubóstwa i niedoli, a moi przyjaciele

wyglądają strasznie! Rudy Szatan spogląda na posła, uśmiecha się szyderczo i

mówi:

- Wczoraj mieliśmy kampanię wyborczą! A dziś na nas zagłosowałeś. Jest już po wyborach!

( zaczerpnięte z FB – Izy Iskry)


POwyborczy „kac”

17 Październik 2011 in Bez kategorii | Comments (8)

Wynik wyborów parlamentarnych wywołał we mnie nie lada zaskoczenie. Ze swoimi znajomymi zakładałem się, że różnica pomiędzy Platformą a Prawem i Sprawiedliwością będzie w granicach 3 punktów procentowych. No i przegrałem. Ale w swoich najgorszych przewidywaniach nawet nie sądziłem, że PO wyprzedzi PiS o prawie 10 proc. Rano, gdy potwierdziły się wyniki sondażowe obudziłem się na „POlitycznym kacu”. Czy dobry pr rządu Donalda Tuska jest w stanie, aż tak namieszać Polakom w głowach?
Gorycz porażki PiS w Polsce, na szczęście osładza mi zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwość w Olkuszu. Wynik na który wspólnie zapracowaliśmy jako ludzie prawicy jest niewątpliwie powodem do dumy. Widać, że jest w nas potencjał do zmian na lepsze. Olkusz pokazał, że zasługuje na więcej. Teraz czas na Polskę…


POlska w budowie

11 Wrzesień 2011 in Bez kategorii | Comments (3)

” – Wyobraźcie sobie, co będzie, jeśli to, co nazywam Polską w budowie, te tysiące kilometrów dróg w budowie, autostrad, nowoczesnych szpitali (…) – tych inwestycji jest w każdej dziedzinie bardzo, bardzo dużo – jeśli poprzednicy wrócą do władzy i zechcą „aresztować” wszystkie te przedsięwzięcia, sprawdzać krok po kroku. Czy wyobraźnia podpowiada nam, co się stanie z tymi 300 mld zł minimum, o które walczymy w budżecie Unii Europejskiej? – pytał premier na konwencji PO”.

Patrząc na powiat olkuski, wyobrażam sobie co będzie za 2-3 lata z „zedermanką” i „bydlinką”, które w „POlsce w budowie” trzeba remontować rok, dwa po ich wykonaniu. Patrze na Polske w budowie na ul. Mazaniec i mówię: brawo PO. Tak trzymajcie.

Wyobrażam sobie szpitale – takie nowoczesne jak w Olkuszu -, do którego kolejki do kardiologa i innych specjalistów będą wynosiły rok, chyba, że za wizytę się zapłaci z własnej kieszeni.

Wyobrażam sobie, że kolejnych setki tysięcy studentów skończy naukę w dobrych państwowych uczelniach, a perspektywą dla nich będzie tylko powiatowy urząd pracy – albo załatwiony staż za 700 zł.

I w jednym z Tuskiem się zgadzam. „Poprzednicy wrócą do władzy i zechcą „aresztować”… – tego Donald boi się najbardziej. Bo afery hazardowa, Misiaka, wałbrzyska itp. pewnie w normalnym państwie tego by wymagały. Więc trzeba – by ratować swoją skórę i kolegów Mira, Rycha, Zbycha – ludziom wkładać do głowy tę papkę intelektualną, straszyć Kaczyńskim i PiSem.


kręte drogi do modernizacji drogi

12 Lipiec 2011 in Bez kategorii | Comments (9)

Zachęcam do zapoznania się z artykułami, które ukazały się w portalu internetowym www.rynekinfrastruktury.pl

http://www.rynekinfrastruktury.pl/artykul/85/1/olkusz-350-tysiecy-wyrzuca-w-bloto.html

oraz

http://www.rynekinfrastruktury.pl/artykul/53/1/mniej-tirow-wiecej-halasu.html