Zamek w Rabsztynie nieczynny przez dyrekcję szpitala

jezykelyty | 25 Sierpień 2010 in Bez kategorii | Comments (197)

„– Nie mieliśmy dotąd ani jednej informacji, że ruiny są niedostępne w wyznaczonych godzinach zwiedzania. Zatrudniona przez nas osoba nie dostarczyła żadnego zaświadczenia lekarskiego ani nie poinformowała o nieobecności. Oczywiście, natychmiast zajmiemy się tą sprawą – zapewnia szefowa MOK.”

Cyt. za: http://przeglad.olkuski.pl/index.php/kultura-i-rozrywka/2654-turyci-cauj-klamk-na-zamku-w-rabsztynie

Absolutnie nie możemy mieć pretensji do naszej pani Derektor, że zamek był zamknięty, chociaż powinien być otwarty. Przecież w pobliżu Olkusza jest dwadzieścia innych zamków i jak jeden będzie zamknięty, to nic nie szkodzi. A pracownik pewno informował, że go nie będzie, ale pani Derektor jest tak zapracowaną osobą przez ogromną ilość projektów, jakie realizuje dla nas, mieszkańców miasta, że jej zwyczajnie wyleciało z głowy. Pan Henio, Wiesio (imiona mi się nie trzymają) pewno jest chory. Zaświadczenie o chorobie byłby dostarczył, ale nie dostarczy, bo słyszał od radnego Orkisza o tym, co się dzieje w szpitalu i zwyczajnie  bał się tam iść. Leczy się sam miodem i czosnkiem w domu, więc potrwa to nieco dłużej. Może nawet do następnej wiosny. I ewidentnie z tego wynika, że winnymi zamknięcia zamku są: nowa dyrekcja szpitala, starosta, radni powiatowi i pani sekretarz. Myślę, że pan Orkisz powinien zgłosić to na najbliższej sesji. Teraz dopiero widać, jak dalekosiężna i nieprzewidywalna w skutkach jest prywatyzacja olkuskiego szpitala.


Wszystko pod kontrolą

jezykelyty | 24 Sierpień 2010 in Bez kategorii | Comments (250)

„- Jak pokażemy ten filmik ludziom i władzom naszym, to co? Zetną nas?

- Za film to może nie. Może Franka zetną za film. Nas zetną za pokazanie kopalni.”

Cyt. Za: http://www.olkusztv.pl/index.php?id=141

Inkwizytor: Dzień dobry. Tu Wielka Inkwizycja. Słyszeliśmy, że chcecie ściąć Franka za film i dwóch historyków za pokazanie kopalni. Prawda to?

Władze: Serce, niestety nie możemy tego zrobić, bo poseł Kmita złożył już interpelację, że kategorycznie zabrania, bo Franek jest bardzo potrzebny. Zagroził nam, że jak to zrobimy, to zorganizuje marsz wokół kościoła.

Inkwizytor: Wiemy, że Franek jest potrzebny, bo kuria już dzwoniła. A co z historykami?

Władze: Historyków też nie możemy ściąć, ale wymyśliliśmy dla nich inną karę.

Inkwizytor: A jakąż to karę, jeśli można wiedzieć?

Władze: Będą musieli odkopać tę kopalnię łyżeczką do herbaty i publicznie oświadczyć, że podziemna trasa turystyczna stała się faktem dzięki staraniom lokalnej władzy. I oczywiście muszą zdążyć do połowy listopada.



Metoda „na wstrzymanie” gwarantem utrzymania się

jezykelyty | in Bez kategorii | Comments (110)

„Osobiście nie byłem przeciwko zmianie tej ulicy, ani nie byłem za. Wstrzymałem się.”

Cyt. za: http://www.przeglad.olkuski.pl/index.php/aktualnosci/1651-bdzie-ulica-imienia-ksidza-gajewskiego

Chłodna polityczna kalkulacja to klucz do sukcesu, szczególnie jak w grę wchodzą chodliwe ostatnio tematy. O korzyściach płynących z dobrej kalkulacji przekonał się radny Drapacz, którego techniki socjopolityczne są godne naśladowania. Jakby radny Drapacz oficjalnie się sprzeciwił pomysłowi nazwania ulicy imieniem księdza Gajewskiego, to traci elektorat, na korzyść zresztą radnego Kmity, co oczywiste. Może nawet parafianki posunęłyby się do bardziej otwartej formy krytyki radnego (sceny znane z telewizji, szczególnie z szatańskiego TVN, a sio!). Ten elektorat jest bardzo pamiętliwy i takiej zdrady mógłby nie wybaczyć. Gdyby jednak radny był za tym pomysłem, to elektorat nie-pisowski poczułby się oszukany. Może nawet na imieniny zrzuciłby się radnemu na beret.

Więc co zrobił w tej trudnej sytuacji radny?

Radny zrobił wszystkich w konia i się wstrzymał.


Jestem za

jezykelyty | 22 Sierpień 2010 in Bez kategorii | Comments (197)

„Jestem za…”

Cyt. za: PO wersja drukowana z dn. 20.08.2010, s. 3.

Zajebisty. Mówiąc wprost.


I wszystko jasne

jezykelyty | 20 Sierpień 2010 in Bez kategorii | Comments (60)

„Większość olkuszan pali. Znam takich, co mają dzieci w naszym wieku, a jarają. Nie są marginesem społecznym”

Cytat za: http://wiadomosci.onet.pl/2211943,11,olkusz_walczy_z_dopalaczami_kazdy_teraz_pali,item.html

I tak oto z ogólnopolskiego medium dowiedziałem się, że należę do smutnej mniejszości niejarających. Skoro większość Olkuszan jara, to znaczy, że ponad połowa moich znajomych musi się wspomagać dopalaczem albo maryśką. Tak wynika ze statystyki młodego Damiana, Wojtka czy jak mu tam było, który dziennikarce „Tygodnika Powszechnego” tudzież Onetu (sam już nie wiem, bo w oryginale tego zdania nie ma. Zachęcony zapowiedzią na Onecie wydałem całe 6,5 zł i kupiłem „Tygodnik Powszechny”), naopowiadał jak smutno jest w naszym mieście, że musimy chodzić na haju non stop, żeby jakoś egzystować. Przy tej okazji przypomniała mi się moja koleżanka ze studiów, która była z Hrubieszowa. Zawsze mówiła że ludzie z jej miasta zbiorowo jadą na tramalu. Bo w Hrubieszowie nie ma pracy, jest szaro i źle. Wtedy zastanawiałem się, jak tam jest. Wiążąc te dwie historie, wniosek nasuwa się łatwo. Tak samo jak w Olkuszu. Tyle, że my postępowi i zamiast tramalu łykamy dopalacze. Biorąc obserwacje młodych chłopaków, którzy zaprosili dziennikarkę na wspólne dopalanie, jako oczywisty fakt społeczny, całkiem zmienia się perspektywa. Być może wesoła pani z mięsnego swojej wesołości nie ma ot tak po prostu, bo się taka urodziła i z natury problemów nie widzi. Może zanim zacznie dniówkę, do porannej kawy na zapleczu dorzuca dopalacza. W końcu krojenie wędliny też trzeba sobie jakoś uprzyjemnić. A co z Wesołym Bronkiem, który biega po mieście i szuka złomu? Tanie wino pewnie poszło już do lamusa i Wesoły Bronek sięgnął po coś modniejszego. A lokalny polityk z poczuciem humoru? No też podpadające. To niemożliwe, żeby w takim strasznym mieście miał taki dobry humor. I nawet jak żona zadzwoni wesoła i zapyta, jak tam w pracy leci, staje się podejrzaną. Szczególnie w poniedziałek rano. Jakby się tak nad tym zastanowić, to może młodzi dopaleni mają rację. I nawet taki wyrzut wewnętrzny mi się pojawia, że ja starszy, bardziej doświadczony, a nie zauważyłem nic podejrzanego. Dopiero oni mi oczy otworzyli i wyjaśnili, jakim cudem u mieszkańców naszego miasta czasem pojawia się uśmiech na twarzy. To nie taki zwykły, amerykański, przyklejony do twarzy uśmiech, tylko nasz, rodzimy, olkuski uśmiech, który można kupić w jednym z trzech sklepów z dopalaczami za jedyne 46 złotych za paczkę. Taniocha, biorąc pod uwagę średnie zarobki w tym mieście. Czekam, jak zaczną się reklamować, że to wydatek, który się opłaca… Czy tylko ja nie uczestniczę w tej zbiorowej halucynacji, czy może zbiorowa halucynacja nie istnieje? Bo jak to pierwsze, to znaczy, że jestem społecznie wykluczony.


Witaj elyto!

jezykelyty | in Bez kategorii | Comments (47)

To będzie blog pisany z przymrużeniem oka. Subiektywna i prowokacyjna forma tych wpisów będzie alternatywą dla tych, którzy lubią się czasem pośmiać. Z tego, co mówią politycy, dziennikarze, przypadkowo spotkane osoby w zatłoczonym busie do Krakowa i z tego, co piszą internauci. Blog nazywa się „Język olkuskiej elyty”, bo nie wiedzieć czemu, każdemu w tym mieście wydaje się, że do niej należy. Więc jest całkiem liczna. Liczę na to, że czasem tu zajrzycie i dorzucicie swoje trzy grosze :) Nie piszę, kim jestem, ale nikim ważnym. Któregoś dnia zrobię Wam niespodziankę. Będzie ubaw po pachy :)